9 wśród jazzowych płyt roku 2004. Muzyka kanadyjskiego tria ma swoje korzenie w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia, zwłaszcza w dokonaniach Erica Dolphyego. Dolphy był wtedy jakby spoiwem, łącznikiem między jazzową awangardą, latin jazzem i mainstreamem. Muzyka na tej płycie jest właśnie taka, tak byłaby postrzegana w tamtym okresie. Teraz, to mainstream
zagrany z inwencja i znakomitym zrozumieniem całego tria. Na szczególną uwagę zasługują tu znakomite kompozycje Jeana Deromea. Polecam.